^ Back to Top

Z kart kroniki szkoły w Zaborówcu

   Kronika szkoły w Zaborówcu obejmuje lata 1905 – 1939. Zapiski  z lat 1905 – 1918 są w języku niemieckim, rozpoczynają się datą 20 września 1905 r. Pierwszy wpis w języku polskim pojawił się w czerwcu 1919 r. oto jego treść:
  „W czerwcu, roku 1919.
Co za przewrót w świecie się dokonał, w tem świadczy książka niniejsza. Na poprzedniej karcie jeszcze pismo niemieckie, a tu na tej stronie język polski wszedł w swoje odwieczne prawa. Czasy się zmieniają!
Gdy w październiku 1918 r. pycha i buta niemiecka doznała sromotnego zawodu, a potem 9 listopada wybuchła w Niemczech rewolucja i położyła kres morderczej wojnie, wtedy żywszem tętnem zaczyły bić serca polskie, bo świat dowiedział się z orędzia Wilsona, iż krzywda popełniona na Polsce ma być naprawiona, i Polska ma powstać na nowo do życia samodzielnego, niezależnego. To też każdy, kto miał serce polskie, spieszył czem prędzej, aby stanąć na ziemi polskiej.
Zdarzało się, iż bez wielkich wysiłków obejmiemy dziedzictwo nasze, lecz kto tak myślał, omylił się srodze. Ta wolność złota nie taka tania. Wszystko wskazywało na to, iż naród będzie musiał ją drogo, bo krwią swoją odkupić.
Niemiec choć pobity, nie miał wcale zamiaru grabieży swej wydać. Przeciwnie! Gdy po pierwszem ogłuszeniu przyszedł znów do przytomności, zaczął ziemie te, którą miał oddać, obsadzać rozmaitym „Grene – i Haimatschulzem”. Była to zbieranina najrozmaitszych elementów. Długo znosili Polacy wszelkie prowokacje tego rozpętanego żołdactwa.  Gdy jednak 27 grudnia z powodu przyjazdu p. Paderewskiego do Poznania żołdactwo niemieckie zaczepiło przedstawicieli koalicji, zrywając i niszcząc sztandary polskie i koalicyjne, wtenczas przebrała się miara polskiej cierpliwości, i spowodowani urągającą prowokacją Polacy chwycili za broń, wypędzili Niemców z Poznania i stali się panami sytuacji. Za przykładem Poznania poszło całe W. Ks. Poznańskie z wyjątkiem kresów, gdzie Niemcy mieli przewagę. Zaborowianie, nie chcąc czekać, aż by tu „Greneschultz” przybył i wieś obsadził lub obrabował, uzbroili się 11 stycznia 1909 roku. Wszystko, co tylko mogło bronią władać, stanęło ochotnie pod broń, i tak stojeliśmy wiernie na straży aż do 4 lutego. W tym czasie zorganizowano regularne wojsko polskie, i 4 lutego przybył na Zaborowo oddział wojska polskiego. Ci młodzi z tutejszej straży przystąpili też zaraz do Komp. i śmielej już teraz Zaborowo patrzy w przyszłość.
Od października 1918 r. dzieci już nie chodziły do szkoły z powodu choroby nauczyciela i żony jego. Gdy w styczniu 1919 r. miały zacząć do szkoły chodzić, wybuchła właśnie ta zawierucha, a nauczyciel tutejszy, zostawiwszy wszystko, uciekł wraz z rodziną. I znów dzieci musiały siedzieć w domu. Ponieważ szkoła była prawna, urządziło wojsko w niej strażnice. Czas mijał dość szybko i spokojnie, oprócz mniejszych odwiedzin patrolek do większych utarczek tu nie przyszło.
Ja sam pełniłem najprzód służbę tu w Zaborowie, potem w Kaszczorze. Na końcu maja  zostałem, mając lat 30, z wojska zwolniony. Przybywszy tu do domu, poprosiła mnie gmina abym się zajął tutejszą dziatwą opuszczoną. Za zgodą gminy i inspektora szkolnego, pana Maćkowiaka z Włoszakowic podjąłem się tej pracy. W tej myśli, iż przysłużę się dobrej sprawie, a sam będę miał sposobność dalej się kształcić. Po opuszczeniu szkoły przez wojsko, zacząłem naukę dnia 2 czerwca 1919. Dzieci z wielką ochotą chodzą teraz do szkoły.”
   Niestety nie jest znany autor powyższego tekstu, ale sposób w jaki strony kroniki zostały zapisane wprawiają w prawdziwy zachwyt.

Źródło: Kronika Szkoły w Zaborówcu (1905-1939), opracowanie Ewelina Gąda

 

010203